Trafił do nas jakiś czas temu bardzo brudny, osmarkany z oczami pełnymi rezygnacji, jakby chciał powiedzieć tylko jedno: „przepraszam, że żyję”.
Wyniki na szczęście nie wykazały nic poważnego, poza silnym stanem zapalnym, przeziębieniem.
Kocurek ma około 2–3 lat. Mimo tego, co przeszedł, a sądząc po wyglądzie życie go nie rozpieszczało, nie stracił wiary w człowieka.
To niezwykle proludzk, ufnyi kot. Przytula się, ugniata łapkami, mruczy… jakby całym sobą chciał nadrobić brak miłości.
Jest po prostu cudowny. Brany na ręce od razu się ożywia, a oczy, które były pełne rezygnacji nabierają życia.